23 czerwca 2014

Przygotowania moje i przemyślenia głębokie

      Postanowiłam - w końcu odnalazłam hobby dla siebie. Już od dłuższego czasu mniej lub bardziej interesowałam się lalkami. Fascynowały mnie, to jak z czegoś pozornie nieistotnego wyłania się indywidualna istota. Patrząc w ich namalowane oczy miałam wrażenie, że jest w nich iskra życia. Niesamowicie pociągało mnie jak ręka artysty jest w stanie tchnąć ducha w coś z pozoru błahego, ot śmieszna zabawka dla dzieciaków...

     O dziwo nie spotkałam się z żadnym sprzeciwem, śmiechem czy wytykaniem palcami - wręcz przeciwnie! Jak fajnie zaczynać coś z myślą, że ma się pełne wsparcia i można oddać się pasji bez żadnych obaw! Tylko portfel zadrżał ze strachu... ;)

     Jak postanowiłam tak zrobiłam - mój słomiany zapał dał mi już nie raz nieźle w kość, więc postanowiłam tym razem go przechytrzyć i zakasać rękawy zanim się zorientuje co jest grane. Chyba zadziałało, bo oto tutaj, po dwóch miesiącach zbierania, układania, przygotowywania, malowania i szycia piszę na swoim nowy blogu, że udało się, jest, złapałam bakcyla lalkowego!
     Najważniejsza oczywiście była decyzja od czego zacząć. Wybór lalek był dla mnie dość prosty, już od jakiegoś czasu interesowałam się ogólnym designem Monster High. Od początku, jak tylko je zobaczyłam, zachwyciłam się ich oryginalnością. Ich cudowną dysproporcją, różnorodnością i zabawą brzydotą i odmiennością. To są ogólnodostępne, pospolite wręcz lalki, jak można je kolekcjonować? - pomyślicie. Dla mnie jednak tym bardziej stają się pociągające, że z czegoś pozornie nijakiego i masowego zrobię coś unikatowego i jedynego w swoim rodzaju, tchnę w nie życie i "napiszę" dla każdej z osobna historię. To chyba jedna z najbardziej pociągających rzeczy w byciu twórcą. :)

    Znając siebie bardzo dobrze wiedziałam, że jak się na coś napalę to chowam mózg do kieszeni i robię bardzo nieprzemyślane rzeczy (czyt. zakupy na potęgę), więc najrozsądniejszym posunięciem moim do tej pory było odszukanie forów dyskusyjnych i wczytaniu się w te wszystkie mądre rzeczy, które ludzie tam wypisują. A wypisują na prawdę wiele wartościowych rad, bo podszytych doświadczeniem. Co prawda nie obyło się bez komplikacji, jednak moja natura zawsze wyleźć musi, nie ważne jak bardzo staram się ją wepchnąć do kieszeni i zrobiłam kilka nieprzemyślanych zakupów (o czym potem) i później siedziałam w kącie i płakałam nad swoim marnym losem... Jednak, gdy zobaczyłam swoje pierwsze lale, które niedługo potem do mnie dotarły wzięłam się w garść, otarłam łzy i wzięłam się za robotę. Koniec końców nie okazało się być tak tragicznie. :)

     W następnym poście więcej konkretów i rad dla początkujących. Wiadomo, uczymy się najlepiej na własnych błędach ale warto zmniejszyć je do minimum jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy. Recenzji trochę, rad co kupować, a czego nie i jeszcze trochę wymądrzania się - zapraszam. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz